Feeds:
Posts
Comments

Archive for the ‘Ojciec prać?’ Category

>







(Adres fotografii: Irish Views)



siężyc wieścił swoją obecność rzucając srebrno-złotą poświatę na kiemliczowe obejście, podczas gdy Damian wyszedł na podwórko, ażeby donieść drewna do chałupy.

Gdy naładował na rękę odpowiednią ilość polan, podniósł w górę oczy i ujrzawszy wspaniały miesiąc w towarzystwie pięknych gwiazd na lutowym niebie, westchnął:
-Ojeju, jak pięknie.
Gdy powrócił do chaty, ojciec podkładał do pieca, wkładając w ogień kawał smolnego drewna.
Damian złożył polana na podłodze. Gdy stary Kiemlicz wstał na równe nogi, to odezwał się tymi słowy:
-Jako, że jutro dzień boży i roboty my żadnej wykonywać nie będziem, to dzisiaj synkowie moi mili napijemy się gorzałki, aby nam się rozumy rozjaśniły i ażeby z lepszym animuszem w poniedziałek do zajęć naszych codziennych przystąpić.


-Ojcieeec!-krzyknęli równolegle młodzi Kiemlicze i spojrzeli na starego wzrokiem, jakim przed momentem Damian podziwiał niebo.
Stary Kiemlicz wyciągnął spod koszuli klucz, który zawsze mu dynda na piersi na solidnym rzemieniu.
Podszedł do spiżarni, której drzwi zamknięte były wielką kłódką.
Kiedy już wszedł do wewnątrz, obrócił nagle głowę w kierunku synów, którzy w tym samym momencie natychmiast wbili swój wzrok w klepisko.
Po chwili krzątania się w pilnie strzeżonym przybytku, stary Kiemlicz ukazał się z powrotem z glinianą flachą w jednej dłoni i pokaźnym kawałkiem wędzonego boczku w drugiej.
Z namaszczeniem położył skarby na stole i cofnął się, ażeby zakluczyć kłódkę.
Kosma natychmiast chwycił nóż i jął kroić chleb na grube pajdy, a i plastry boczku oddzielające się od całości, nie były cieniutkie.
Damian na stole ustawił dzban z zsiadłym mlekiem oraz kubki.
Gdy stary napełnił kubki gorzałką, wzniósłszy swój w górę, powiedział:
-Wypijmy synkowie moi mili za to, ażeby proceder przez nas uprawiany, przynosił nam zawsze sowite zyski!


-Wypijmy!!!-zakrzyknęli obaj bracia i cała trójka szybko opróżniła zawartość w swoich naczyniach.
Ojciec natychmiast napełnił owe ponownie mocnym trunkiem i krzyknął:
-Na zdrowie synkowie!!!
-Na zdrowie ojciec!!!-ryknęli Damian z Kosmą.
Kiedy ponownie w kubkach ukazało się dno, a trunek przyjemnym ciepłem zdążył się rozlać po trzewiach biesiadników, to Kosma patrząc w przestrzeń półprzytomnym wzrokiem rzecze:
-O rety, jak mi pięknie! Jest mi tak pięknie, jak wtedy com córkę młynarza nad rzeką podglądał jak się myła i czułem ja wtedy, jakbym to motyla jakiego we brzuchu posiadał!
To co wydarzyło się po tych słowach, trwało zaledwie sekundę. Stary zerwał się od stołu chwyciwszy dzban z zsiadłym mlekiem i zdzielił nim Kosmę w łeb tak, że w dłoni starego Kiemlicza jedynie ucho od dzbana zostało.
Kosma stanął z rozziawioną gębą i błędnym wzrokiem patrzył na starego, podczas gdy z czarnej czupryny zsiadłe mleko spływało po twarzy, zatrzymując się na wąsach, a z nich dwoma strużkami spływało na ziemię.
-Ha ha ha!!!-roześmiał się Damian-wyglądasz jak ten duch, co obłąkana Hanka, ta od Żyda co suknem na targu handluje, o nim opowiada.
-Ha ha ha!!!-zawtórował stary, uznając za śmieszne porównanie Damiana. 
Kosma w tym czasie nadal stał jak ten duch, nie bardzo wiedząc, co z sobą zrobić.
-Idź się umyj synku, co byś nas tu na śmierć nie zastraszył-mówi stary Kiemlicz popychając syna w kierunku drzwi.
Kiedy już czysty Kosma wrócił spod studni, ojciec nalał do kubków gorzałki i rzekł:
-Zanim po raz kolejny skosztujemy tego szlachetnego trunku, to opowiem wam synkowie moi mili historię, która sławę na cała okolicę Żydowi co go Damian wspomniał, przyniosła.

zyd4.jpg

Że człek to jest chytry wielce, tak więc postanowił on, oduczyć swojego konia jeść, ażeby dukatów na obroku zaoszczędzić.
-Jak to?-razem krzyknęli Młodzi Kiemlicze.
-A tak, tak, taki to diabelski pomysł we łbie mu się zrodził. Nie dał koniu żreć w pierwszy i drugi dzień. Potem w trzeci, czwarty i piąty.
-I co ojciec, i co?-pytają synowie.
-Byłby go Żyd pewnie i oduczył, ale w szóstym dniu koń zdechł.
-To przecież i nasze konie by zdechły jak by im żreć nie dać-dumnie uzupełnia ojca Damian.
-Kury też by zdechły, gdyby je pod kluczem zamknąć i ziarna nie dać-dodaje Kosma.
Ojciec poprędce przeanalizował wypowiedź Kosmy i uznał, że chyba po uderzeniu dzbanem, nie jest z nim aż tak źle.
-Ojciec, ale wy nas nie będziecie oduczać jeść?-zapytuje Damian.
Stary popatrzył na syna groźnym wzrokiem, aż ten struchlał i przyglądał mu się przez chwilę, po czym ryknął śmiechem i rzekł:
-Synkowie moi mili, czy ja wyglądam na Żyda?-i ponownie zaczął się gromko śmiać.
-Nie wyglądacie ojciec-odrzekł uspokojony takim obrotem sprawy Damian.
-Ha ha ha!-zaczął się nagle śmiać Kosma nie bardzo wiedząc z czego.
Ojciec uważnie popatrzył na Kosmę, drapiąc się po głowie i rzecze zwracając się do Damiana:
-Przynieś no synku wody, bo nie mamy czym popić, gdyż Kosma całe mleko wypił, ha ha ha!
-Buahahahahaha!!!!-równocześnie Kosma z Damianem odpowiedzieli śmiechem.
Damian z cebrzykiem staną koło żurawia przy studni i ponownie popatrzył na niebo.
Patrząc na księżyc i gwiazdy, westchnął i rzekł do siebie:
-Ja jak widzę córkę kowala krzątającą się po kowalowym obejściu, to też czuję jakiego motyla w brzuchu, ale ojcu o tym mówić nie będę. Ach!-wziął cebrzyk z wodą i ruszył do chałupy pamiętając dobrze, że na stole stoi kubek napełniony gorzałką.




SUPER TRAMP-DON’T LEAVE ME NOW






Advertisements

Read Full Post »